poniedziałek, 23 lipca 2012

Feminizm, szowinizm, i inne

Od pewnego czasu można zauważyć wzmożone działanie sił iście  piekielnych. Jak to mawiał Stanisław Lem, "wiedziałem że na świecie są idioci ale dopiero internet pokazał mi ilu ich jest".
Feminizm :  jak to bywa, ślepa uliczka ewolucji, zupełnie jak celibat czy homoseksualizm. No ale do rzeczy. Ostatnio znajoma wrzuciła na facbooka uroczy obrazek, który w wielkim skrócie mówi że 80% kobiet nie wychodzi za mąż bo dla 60 deka kiełbasy nie warto brać całego wieprza do domu. Ciekawostka przyrodnicza, po pierwsze skąd te dane, po drugie w dużej liczbie wypadków to "wieprz" bierze taką nieszczęśliwą feministkę do domu. No nic, w myśl starej zasady, widziały gały co brały, wiec skoro masz wieprza to znaczy że szukałaś w chlewie, i jesteś sobie  sama winna. Pozostałe 20% szuka męża wśród ludzi
Szowinizm : naturalna reakcja immunologiczna  na feminizm. Ale tutaj trzeba wrócić do genezy problemu, jak się szuka faceta w "chlewie" to się "wieprza" znajduje, a potem larum że facet ją bije, zdradza, znieważa. Szacunek to nie jest coś co pojawia się samo. Na szacunek trzeba sobie zapracować. Po pierwsze szanuj siebie to inni też Cię będą szanowali. Po drugie szukaj chłopa takiego który, ma odrobinę kultury, tutaj zastosowanie ma pewien monolog kobiety (o dziwo sensowny, to tak w ramach szowinizmu). 
Puknąć się możesz w czoło a nie mnie.
Posunąć to możesz krzesło.
Bzykać to możesz pszczołe
itd itd.
Bardzo łatwo w ten sposób można sprawdzić jak facet podchodzi do kobiet. Oczywiście każdemu zdarza się strzelić jakąś głupotę, natomiast zachowując pewien dystans trzeba sprawdzić czy jest to, sporadyczne, żartobliwe, czy może prostackie i nagminne. Teksty tekstami, bo jak by nie patrzył w Polsce nie mamy zbyt, poetyckiego języka erotycznego, natomiast przez pewien czas należy obserwować zachowanie, wobec siebie.  I dopiero wtedy dokonać wyboru.  
I jeśli wybierze sie wieprza to potem można mieć pretensje do siebie, a nie żalić sie na necie że każdy facet to świnia.
Tym sposobem rozwiązaliśmy kwestie "znieważania i bicia".
Pozostaje kwestia szacunku do siebie i innych. Jak się dziewczyna puszcza w galeriach, albo na wylotówkach z miast, to przeciętny facet będzie traktował taką dziewczynę "przedmiotowo", ale to już jest kwestia wychowania, bo  to że dziewczyna  zarabia jak zarabia, to od razu, według wielu najgorsza szmata, a mało kto się zastanowi dlaczego ona tak pracuje. 
Zdrada, ciężki temat, bo z jednej strony panowie jeżdżą na dziewczynki, a kobiety śmigają do Egiptu, a dla opalonych dupcyngli. Więc w tej kwestii powiedzmy sobie szczerze panuje równowaga. 
Tutaj pasuje pewna anegdota nt. seksu. Jeśli jednym kluczem otworzysz wiele zamków to jest to dobry klucz, ale jeśli jeden zamek da się otworzyć wieloma kluczami to jest tragedia. Tak wiem tekst iście szowinistyczny. Pozwolę sobie, zdystansować się opinią seksuologa, kobieta, nie powinna traktować swojego ciała jak "dworca kolejowego"  gdzie każdy menel może  wejść i się ogrzać. Od siebie sparafrazuje tą anegdotę i dorzucę kilka słów od siebie.  Kobieta, która się nie szanuje, jest jak parking przed hipermarketem, każdy może zaparkować, facet "typowy ruchacz" jest jak autobus, zatrzymuje się na każdym przystanku. Kontynuując tą motoryzacyjną myśl, w normalnym związku, normalny samochód parkuje tylko w swoim garażu. (nie wiem czy nie zabrzmiało to przedmiotowo, nie taki był tego cel)
A i chyba najważniejsza myśl dzisiejszego poranka. Trzeba umieć rozmawiać o związku a nie tylko oczekiwać i mieć pretensje. Kompromis też sie przyda...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz