niedziela, 25 listopada 2012

Co oznacza GFK

W teorii Growth From Knowledge.. w praktyce Gorillen Fragen Kinder.
Przykładów jest całe mnóstwo.
Przykład 1 Ubezpieczenia - pytanie niespodzianka. 10/10
Respondent wskazał ubezpieczyciela jako PZU (sporo takich było) a system się pyta jak pan ocenia współprace z firmą Allianz ?
Reakcja moja WTF ? 
Reakcja respondenta  WTF / A.Y.F.K ? 
Reakcja krewetki słodkowodnej WTF?
Reakcja GFK - Jesteśmy z siebie dumni

Przykład 2 . Kolejne pytanie z niespodzianką . 9/10
Czy ma pan samochód ? Nie?
Kilka pytań dalej
Niezależnie od pana planów jakie ubezpieczenie komunikacyjna (OC AC) by pan wybrał ?
Reakcja moja WTF ? 
Reakcja respondenta  WTF / A.Y.F.K ? 
Reakcja krewetki słodkowodnej WTF?
Reakcja GFK - Jesteśmy z siebie dumni

Przykład 3
Respondent wskazał PZU jako ubezpieczyciela.
A niezależnie od pana planów jaką firmę by pan wybrał do ubezpieczenia mieszkania? 
Skoro wybrał PZU znaczy się że inne mu nie pasowały. Wiec po co wymuszać odpowiedzi? 

Badanie dot. internetu i komórek .

Ile jest tel komórkowych w gospodarstwie domowym. ?
- 3.
Ja mąż i 8 letni syn.
I pytanie jak z kinder niespodzianki czy telefon 8 latka jest wykorzystywany do celów służbowych.
Tak kurwa mały geniusz ma 3 firmy i biuro maklerskie. Kompromitacja 8/10.
Teraz uwaga pytanie z wkładką :
Czy 8 latek ogląda telewizje do celów służbowych.  9/10
Gorillen Fragen Kinder. bez dwóch zdań. 
Żeby ktokolwiek trzeźwy, albo przynajmniej z planety ziemia przejrzał tą ankiete i odesłał niedoróbki do poprawki to  pracowało by sie z przyjemnością
Na dobrą sprawę wystarczyło by zatrudnić szympansy pracują za banany i nie skarżą się na godziny pracy.  No i przede wszystkim ogarniecie burdelu w ankietach to akurat ich poziom IQ bo twórców to przerasta


piątek, 5 października 2012

Arachnofobii ciąg dalszy.

Ten temat jest tak powalający że aż musiałem go rozwinąć.
Zacznę od kwestii doboru hipermarketów. O ile takie perełki handlu hurtowo-detalicznego jak Real, Tesco Carefour, Biedronka, nie budzi zbytnich emocji o tyle Społem jest już ciekawostką przyrodniczą, jako marka powoli ginąca a co ciekawe w życiu bym nie przypuszczał że jest to hipermarket supersam to jeszcze ale tylko w produkcjach Barei czy Chęcińskiego.. Ale to jeszcze nie wszystko, Bomi i Alma. Jedna z firm "zmarła śmiercią ekonomiczną" druga właśnie umiera.
Naczelne pytanie czy respondent przewiduje zakupy w tych wesołych przybytkach negocjowalnych promocji. Pytanie jak odległej przyszłości, bo obawiam się że może nie zdążyć.  Kolejna mniej oczywista perełka to zakupy w sieci Netto, ile mnie pamięć nie myli, najbliższe Netto, a w zasadzie jego reklama jest w Nowym Dworze Mazowieckim. Najbliższe w województwie mazowieckim jest w Płocku. Po przebrnięciu tego ustrojstwa pojawia się część poświęcona reklamom.
I pytanie czy widziałem dany plakat jest sensowne o tyle rozmowa na temat tego jest hmm cokolwiek poroniona.
Czy zgadzam się z opinią że :
Jest to reklama :
     - Inteligentna
     - Dowcipna
     - Mam ochotę o niej rozmawiać
     - Nowoczesna
     - przekazująca dużo nowych informacji 
     - omawiam ją z przyjaciółmi

i tym podobne. Respondenci słuchając tego typu bredni dostają białej piany, ja z resztą też. Ale "badacze" nie dopuszczają do siebie myśli że ich twórczość jest biegunowo odległa od rzeczywistości. Zupełnie jak polskie telenowele. Nikt nie przeklina, nikt nie dyskutuje o polityce, za to wszyscy  deliberują na temat nowej oferty kredytowej banku X.

czwartek, 27 września 2012

Arachnofobia IPSOSiensis

Już wcześniej wspominałem o "perełkach" branży badawczej, i o dziwo przez kawałek czasu pojawiające się w badaniach absurdy utrzymywały się na poziomie gazu rozweselającego aż do dziś,  gdzie dostałem pajączkowe badanie preferencji zakupoholiczek.
Wedle instrukcji mam odwiedzić gospodarstwa domowe znajdujące sie nie dalej niż 5 minut drogi samochodem od Reala. Biorąc pod uwagę natężenie ruchu, sygnalizację świetlną, oraz przeciętną prędkość, pojazdów, zakładając że kierowca nie łamie przepisów, to w owe 5 minut można dotrzeć do miejsc gdzie kończą się linie czerwona i niebieska. i to jest "granica" obszaru działania.  Sęk w tym, że w obszarze działania znajduje się zaledwie kilka domów jednorodzinnych, dosłownie kilka.  Kolorem żółtym zaznaczyłem odległość do pierwszego bloku, ale ten blok ma jedną wadę, leży na zamkniętym osiedlu. Wejście graniczy z cudem, a wspólnota nie osiąga zawrotnej prędkości w kwestii wydawania pozwoleń.  Kolor zielony to trasa do najbliższego domu jednorodzinnego. (1,5km) niewiele dłuższa od trasy do bloków, 1,47km.  Logika nakazywała by poruszać sie w linii prostej, ale biorąc za element odniesienia samochód, nie ma możliwości żeby jechać prosto, trzeba poruszać drogami. dlatego pierwszy dom jednorodzinny to linia zielona a nie niebieska na co by wskazywała mapa. Albowiem na ulice Zielną można sie dostać jedynie od strony Wiejskiej / Szwoleżerów, bo od Piłsudskiego nie ma tam zjazdu. Już sama specyfika położenia Reala uniemożliwia realizację zgodnie z instrukcją i założeniami. 
Drugim elementem tego badania jest kwota. W teorii 18-65.I tu sie pojawia jawna dyskryminacja, pominę kwestie zakupów przez osoby poniżej 18 roku życia, choć i te są co najmniej współdecydującymi o zakupach, o tyle pominięcie osób po 65 roku życia to zakrawa na skandal, tak jak by te osoby nie brały udziału w życiu, i nie dokonywały zakupów dla siebie, lub nie współdecydowały o tychże zakupach. Takie postępowanie wyklucza sporą grupę ludzi z "rynku" a trzeba pamiętać o trzech "zaletach" emerytury. 
Pierwsza z nich to  czas wolny, przeciętny emeryt  ma go sporo więc zamiast wegetować w domu leci na zakupy. To prawie tak dobre jak deliberowanie nad Modą na sukces z doktorem w przychodni.
Druga zaleta to "promocje" i podatność  staruszków na tego typu zagrania. Posłużę sie tutaj moim ulubionym tekstem branżowym, ogólnie rzecz biorąc to osoby starsze są łatwowierne, żeby nie powiedzieć naiwne, wiec promocje przyciągają ich, jak ogień przyciąga ćmy. 
Trzecia zaleta "emerytury" to  jej masowość, każdego miesiąca przybywa nam emerytów, tj osób powyżej 65 rokiem życia. Czyli jeden wielki absurd.
Ale trzeba jeszcze wspomnieć że nie jest to tak łatwo, bo otrzymując kwotę, tj 15 wywiadów, nie mam dowolności przeprowadzania wywiadów tylko w tym obrębie, każdy wywiad jest przypisany do konkretnego przedziału. Z doświadczenia zawodowego (ponad 2500 wywiadów) wiem że nazwijmy to współczynnik zgadzalności wynosi 2-3%. tj. w wersji optymistycznej 1 osoba na 30 zgodzi się na wywiad (3%) w wersji średnio pesymistycznej 1 na 50 (2%). I teraz mam znaleźć 15 osób. (bez udziwnień) to się okazuje że w wersji optymistycznej muszę przebadać od 450 gospodarstw domowych.  W wersji pesymistycznej jest to 750 gospodarstw. Oczywiście można liczyć na cud, i okaże się że każde odwiedzone gospodarstwo zgodzi się na wywiad. To teraz pozostaje kwestia "kwoty" wiekowej i płciowej. O ile na początku to nie problem o tyle po 2-3 wywiadach zaczyna się taniec pingwina na szkle. 
Podsumowując w wersji optymistycznej muszę odwiedzić ok 500 gospodarstw, i liczyć że akurat w gospodarstwach które wyraziły zgodę zastanę akurat potrzebne osoby. Szansa na takie zjawisko ok 0,1%. Dodatkowo w "strefie rażenia" nawet na siłę nie znalazłbym tylu gospodarstw...

Wniosek rzeczowy. Mission Impossible 2 i 1/3.

piątek, 7 września 2012

Niezbadane są partycje Windowsa

Z komputerem nigdy nic nie wiadomo, a szczególnie jak ma sie Windows XP SP3
Ostatnimi czasy miałem problem z zasilaczem, był jak rajski Rubin (telewizor). Żeby odpalić sprzęt trzeba było czekać aż się rozgrzeje. Trwało to około godziny, ale działało. Potem dźwięk się spierniczył.  Jak nieszczęście to w ilościach 10plag biosowych.no nic to. Żeby nie marnować czasu na "rozgrzewkę" komputer chodził 7 dni i 7 nocy. Przy uruchomieniu dwóch zasobożernych programów, pojawił się ekran śmierci, oraz, szybki reset. Najciekawsze jest to że dźwięk zaczął działać poprawnie (oba kanały a nie jeden). Wprawdzie boje sie sprawdzić co dalej z zasilaczem, ale... zaprawde powiadam wam niezbadane są ścieżki dostępu Windowsa (w przenośni i na prawdę)

czwartek, 23 sierpnia 2012

Ankieter który jeździł koleją (i PKS)

Wesołe jest życie ankietera / audytora to już drodzy wiecie. Ale muszę przyznać że ostatnie mega zlecenie bardzo mi sie podobało.
Zajęło mi ponad 10 dni, ale za to jaka zabawa :
Misja numer 1 Siedlce : data 8 sierpień.  Odległość w obie strony              > 206km.
Misja numer 2 Wołomin i Warszawa  data 9 sierpień Odl. ok                    >100km
Misja numer 3 Sochaczew i Płońsk   data 10 sierpnia.                              >300km
Misja numer 4 Białobrzegi Grójec i Rawa Mazowiecka                           > 300km
Misja numer 5 Garwolin                                                                          > 140km
Razem                                                                                                 ok 1040km :D
Najlepsze jest to że za te 1040km dostane cirka 900plnów zwrotu, plus 400 za robote :)
A w miedzy czasie zarobiłem 240 za Radzymin i Bielany  plus dodatki za Media Markt i Nordee (kolejne 200pln)
Co sie człowiek najeździł to jego, ale zwiedzanie mazowsza mam za sobą. Co ciekawe Z tych misji dalekosiężnych zauważyłem że owe mieścinki są nawet urocze

środa, 8 sierpnia 2012

Nie mogłem sie powstrzymeć

Znów nieco stereotypowo. Jak już wiecie dla mnie większość rzeczy jest jednoznaczna, czarne to czarne, białe to białe itd.
Seks w wielkim mieście :
 Pomysł niezły gdyby nie uczestnicy Amerykanin i Niemka.  Tutaj wkraczamy w świat stereotypów. Znaczy się pierwszego skojarzenia.
Ameryka : Kraj idiotów rządzonych przez garstkę ogarniętych ludzi.(w Polsce jest dokładnie odwrotnie)
Niemcy : Witamy w kraju gdzie krowy są piękniejsze od kobiet. 
2+2= Idiota uprawiający seks a panną o mocno nadwyrężonej urodzie. Takie pierwsze skojarzenie. No ale skoro to był Kraków, to może to byli studenci na rekonesansie ?? Któż to wie. 
Natomiast bardziej niż sam news zainteresowały mnie komentarze.
Wujek.Lucyfer miał chyba najtrafniejszy komentarz. Dlaczego można pokazywać makabryczne zdjęcia abortowanych płodów, ale już wielkie oburzenie gdy chodzi o seks? 
Od siebie dorzucę tylko takie pytanie : co jest moralnie gorsze. pokazywanie makabrycznych zdjęć   z  aborcji (ciekawe czy zwolennicy zakazu aborcji, kiedykolwiek sie zastanowili czy aborcja nie była konieczna, dla ratowania życia matki) czy może przyłapanie parki na seksie ?
Jak dla mnie pokazywanie zdjęć aborcji. Ale kto powiedział że ja jestem normalny.

Czasem w przypadku aborcji, jest ciężki wybór, które życie ratować. Matki czy dopiero co rozwijającego się płodu
Innym dylematem jest czy mamy prawo do "oczyszczenia" własnego sumienia za pomocą cierpienia innego człowieka. Mam na myśli to, gdy dziecko urodzi się mocno upośledzone. Oddajemy do hospicjum, udając że mamy czyste sumienie.
Bo o ile życie takiej osoby (niezdolnej do samodzielnego funkcjonowania) jest w miarę godne dopóki żyją opiekunowie, lub mają oni zdrowie i siłę opiekować się taką osobą. O tyle co się gdy opiekunom zabraknie sił lub zabraknie ich w ogóle. Taka osoba trafia do "domu opieki" potem zaczyna się koszmar, szczególnie w tych klasztornych.
Kiedyś spotkałem się z osobą która w swej naiwności powierzyła swoją babcie, przyklasztornemu domowi opieki. Gdy ją odwiedziła, zastała straszny widok. Odleżyny, babcia wychudzona, brudna, ogólnie siedem nieszczęść i trzy czwarte. Po zrobieniu, skądinąd słusznej awantury, w odpowiedzi usłyszała tylko że powinna się cieszyć że babcię w ogóle przyjęto. 
Ja normalnie mordy bym poobijał. Ot chociaż by za tą dulszczyznę moralną. Aborcja i eutanazja nie, ale potem traktowanie chorych dzieci i umierających staruszków jak bydło to czemu nie, wszak taka biblijna miłość bliźniego.  

czwartek, 2 sierpnia 2012

Wakacyjny sezon ogórkowy.

W wakacje zasadniczo mało się dzieje rzeczy na których politycy by się mogli lansować. Niestety.  Dzięki temu mamy lans na wszelakich patologiach.
I tak, mamy otrzeźwiający wgląd w realną strukturę układów i układzików w PSL. A co ciekawe na tym syfie traci PO a nie PSL.
Natomiast to co do mnie wczoraj dotarło w zasadzie przez zupełny przypadek to kolejny patologiczny pomysł PiS a mianowicie natychmiastowy zakaz sprzedaży tabletek wczesnoporonnych, 72h.  Ciemnogród, normalny Ciemnogród. Od tego jest tylko krok do zakazu sprzedaży prezerwatyw. A najlepiej, gdyby zamiast po poradę do lekarza seksuologa młodzi ludzie chodzili do księdza proboszcza. Czy ci popaprańcy nie widzą co się dzieje ...
1) Szymon z Będzina. Sprawa ciągnęła sie dwa lata. Sekcja wykazała że dzieciak konał w męczarniach, z przebitymi jelitami.
2) Madzia z Sosnowca. Śmierć szybka, bo kocyk by za śliski. A na poważnie to trzeba zdrowo się zamachnąć żeby dokonać takiego uszkodzenia ciała.
3) Pięciolatek z Olsztyna, zabity, podpalony i upchnięty w wersalce. Z tym że nie wiem czy akurat w tej kolejności.
4) Radom i okolice, laska po porodzie w ciężkim szoku ugotowała dziecko i zmieliła, to co zostało zakopała. Tknięta sumieniem odkopała i pozostałości dziecka zaniosła na policję.
5) Tutaj troszkę lżej, ale... para zostawiła na lotnisku dziecko, i poleciała na wakacje. Wakacje były ważniejsze od dziecka.
W pierwszych czterech przypadkach, wystarczyła by właśnie tabletka wczesnoporonna, o i ile mniej cierpienia by było. W końcu po 72 godzinach, to powstający organizm to zaledwie parę komórek. Bez układu nerwowego, bez wykształconych organów, bez czucia. Czyli "śmierć" w tym momencie dla tegoż organizmu de facto jest bezbolesna.  W przeciwieństwie do  wielogodzinnej agonii z przebitymi jelitami, ból jest tak potworny że nawet nie ma sie siły płakać. Albo uderzenie dzieckiem o podłogę.  A może ugotowanie, przy czym trzeba pamiętać że gotowanie jest gorsze bo trwa dłużej niż spalenie, potem już sam fakt mielenia jest, wyjątkowo makabrycznym.
W piątym przypadku, w trybie natychmiastowym, powinno się ustalić dozór policyjny dla rodziny. We wszystkich przypadkach natomiast przymusowa sterylizacja, bo ci ludzie, nie zasługują na posiadanie dzieci. Większość problemów z tym związanych, rozwiązała by rzetelna edukacja seksualna prowadzona przez wykwalifikowanych seksuologów, a nie katechetów. Bo i jaką wiedzę na temat seksu ma facet noszący czarną sukienkę. Żadną. Powiedzenie że ksiądz nie zawsze był księdzem, nie jest żadnym argumentem, gdyby był normalny, to by się trzymał z daleka od celibatu (sprzecznego z naturą, a wprowadzonego tylko dlatego żeby majątków księży nie przejmowały rodziny), już nie wspomnę o bieganiu w czarnej kiecce do kostek. Sutanna, jak sama nazwa wskazuje jest rodzaju żeńskiego, konstrukcyjnie też jest zbliżona do sukni, zapinanej pod szyją. 
Każdy kto proponuje ZAKAZ ANTYKONCEPCJI  powinien być potępiony, dzieci, oraz współżycie bez antykoncepcji powinny być świadomym wyborem dwojga ludzi, a nie przymusem polityczno-religijnym, narzuconym przez Popapranych i Sponiewieranych intelektualno emocjonalnie